Od momentu kiedy po raz pierwszy opublikowano spis treści nowej Magii i Miecz, nie milknie burzliwa dyskusja o tym, czy LARP-y powinny się tam znaleźć. Wystarczy poruszyć ten temat, żeby sprowokować pełną niewybrednych słów debatę na setki komentarzy. Czy rzeczywiście miłośnicy LARP-ów powinni znaleźć sobie własną piaskownicę do zabawy?
Na największej facebookowej grupie poświęconej grom fabularnym kłótnie o LARP-y na łamach Magii i Miecz stały się już codziennością. Nie mogę się nadziwić jak to możliwe, że w tak małej społeczności jest tak wiele podziałów i antagonizmów. Dlatego postanowiłem przyjrzeć się najpopularniejszym komentarzom padającym podczas tych dyskusji, skonfrontować je z rzeczywistością i raz na zawsze wyjaśnić kto w tym sporze ma rację.
MiM to pismo do miłosników RPG, a LARP-owcy chcą sobie je przywłaszczyć
W starym MiM-ie pojawiały się artykuły o karciankach, bitewniakach i LARP-ach.
Najczęściej powtarzany argument to ten o profilu pisma. Nowa Magia i Miecz jest kwartalnikiem dla miłośników gier fabularnych i koniec. Z definicji więc nie ma w niej miejsca na pisanie o innym hobby. W starym MiM-ie co prawda pojawiały się artykuły o karciankach, bitewniakach i (o zgrozo!) LARP-ach, ale to jest mało ważne.
Wszyscy ci, którzy tak twierdzą nie mają racji – wystarczy dokładnie przeczytać opis zbiórki na Wspieram.to, dzięki której pismo mogło powrócić. W części o linii programowej pisma można przeczytać, że:
Magia i Miecz będzie również pismem skierowanym do wszystkich miłośników LARPów – odnajdą w nim wiele interesujących artykułów dotyczących ich ulubionego hobby. Pragniemy w ten sposób udowodnić, że LARPy są dla gier fabularnych tak samo ważne, jak tradycyjnie rozgrywane sesje.Magia i Miecz będzie również pismem skierowanym do wszystkich miłośników LARPów – odnajdą w nim wiele interesujących artykułów dotyczących ich ulubionego hobby. Pragniemy w ten sposób udowodnić, że LARPy są dla gier fabularnych tak samo ważne, jak tradycyjnie rozgrywane sesje.
Tak więc nie może być mowy o oszustwie albo podstępnym zagarnianiu pisma. Po prostu od początku redakcja przewidziała w MiM-ie miejsce na LARP-y. I właściwie na tym można byłoby skończyć dzisiejszy wpis, ale dla niektórych ten argument nie wystarczy, bowiem…
LARP-y nie mają nic wspólnego z grami fabularnymi
LARP to zupełnie inne hobby niż RPG i dlatego nie powinno się je ze sobą zestawiać, porównywać, ani tym bardziej umieszczać w jednym czasopiśmie! Szkoda tylko, że w jednym i drugim chodzi o odgrywanie ról, i że niegdyś często mówiło się o LARP-ach “gry fabularne na żywo”. Nie mówiąc już o tym, że wiele gier RPG miało specjalne zestawy zasad właśnie do rozgrywania LARP-ów w ich realiach.
Jasne, że jest sporo RPGraczy, którzy nigdy nie bawili się na LARP-ach, albo mają wręcz niemiłe wspomnienia z nimi związane, to jednak nie przekreśla nagle całej wspólnej historii jakie te dwa hobby ze sobą mają. Co więcej wciąż mogą czerpać od siebie nawzajem i właśnie dlatego znajdują się w jednym piśmie.

Bezużyteczne materiały zajmują połowę pisma
W pierwszym numerze ze 128 stron LARP-om poświęconych były 23. W drugim numerze 25 z niemal 140 stron. Więc po pierwsze LARP-y nie zajmują połowę cennego miejsca, ale jedynie niewielką jego część. Zdecydowana większość czasopisma poświęcona jest grom fabularnym i tematom związanym bezpośrednio z nimi.
Po drugie, dziwi mnie nazywanie tych artykułów bezużytecznymi. Pamiętam dobrze jak jeszcze za czasów starego MiM- a wykorzystywało się niemal każdy materiał wydrukowany w piśmie. Liczyła się kreatywność, więc artykuły których nie dało się użyć od razu służyły za ciekawostkę albo inspirację dla własnej twórczości.
No ale do tego trzeba wyobraźni.
Nie lubię LARP-ów i nie chcę ich tutaj!
Większość antagonizmów w dyskusji wynika z sympatii i antypatii do LARP-ów.
I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Większość antagonizmów w dyskusji wynika właśnie z sympatii i antypatii do LARP-ów. Pomijam już fakt, że nastawienie “nie lubię tego, więc to głupota” jest co najmniej dziecinne, ale niestety większość dyskusji sprowadza się do takich właśnie argumentów. Z jednej strony chcielibyśmy mieć porządny rynek RPG i półki uginające się od przetłumaczonych podręczników, z drugiej gdy ktoś próbuje poszerzyć grupę docelową reagujemy z wrogim nastawieniem. Trzeba się na coś wreszcie zdecydować!
Gry fabularne w Polsce nadal zostaną niszową rozgrywką, jeśli będziemy się zamykać w piwnicy, gdzie wstępu nie ma nikt obcy.




